HISTORIA

500-LECIE KLASZTORU

×

Błąd

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów jubileuszowa-pielgrzymka-do-wloch-1-10-sie-2014 oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów jubileuszowa-pielgrzymka-do-wloch-1-10-sie-2014 oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

ASCETYCZNA RELACJA Z PIELGRZYMKI DO ŹRÓDEŁ PIĘCIOBRATERSKIEJ DUCHOWOŚCI

1 sierpnia wyruszyła z parkingu przed Klasztorem Misjonarzy Świętej Rodziny w Kazimierzu Biskupim jubileuszowa pielgrzymka do Włoch. Szlak pielgrzymi wiódł do miejsc, skąd święci Jan i Benedykt wyruszyli do kraju Słowian, jak tereny obecnej Polski nazwał św. Brunon, współbrat i kronikarz życia św. św. Braci Męczenników Kazimierskich.

W celu poznania całego kontekstu misji do kraju pogan pielgrzymka skierowała się do m. in. do Camaldoli, gdzie św. Romuald ufundował erem benedyktyński o zaostrzonej regułę i od nazwy miejsca wspólnota została nazwana kamedulską i w późniejszym czasie zmieniła kolor habitów na biały. Chęć poznania założyciela oo. kamedułów zaprowadziło nas do Fabriano, gdzie jest Jego grób oraz do miejsca Classe koło Rawenny, gdzie dla nowej wspólnoty zakonnej pisał regułę w duchu św. Benedykta. Doświadczenie tych miejsc, poznanie okoliczności rodzenia się duchowości misyjnej, która wyrosła z głębokiej kontemplacji, pozwoliło nam zrozumieć dwóch Braci Jana i Benedykta i ich najgłębsze motywacje podjęcia się zadania ewangelizacji kraju Słowian. Niewątpliwie inicjatorem tej pielgrzymki byli cesarz Otto III i św. Romuald. Wykonawcami planu zostali dwaj zakonnicy o bardzo różnych temperamentach. Jan, starszy, bardziej doświadczony, bardziej praktyczny życiowo, ten ostatni był charyzmatykiem, pasjonatem, który miał wizję cierpliwy i konsekwentny w dążeniu do celu stał się doskonałym uzupełnieniem Benedykta. Jeżeli jedność w różnorodności jest możliwa, to ten mniszy tandem osiągnął wszystko, aby pozyskać serca Słowian, do których przyszli, nie mając żadnej zbrojnej ochrony.

Camaldoli to jest dom macierzysty zakonu kamedułów. Wysoko w górach położona pustelnia do dzisiaj zachowała swój charakter. Surowa, pełna prostoty architektura obiektów klasztornych, pełne wyrzeczeń i kontemplacji w ciszy życie zakonników. Jednym z nich o. Robert Łaskarzwski, kameduła, absolwent WSD Misjonarzy Św. Rodziny w Kazimierzu Biskupim.  Do tego miejsca pielgrzymują wszyscy, którym górski krajobraz, surowy tryb życia, kontemplacja Słowa Bożego jest bardzo bliska.

Aż trudno uwierzyć, ale w XVI wieku znalazła się grupa mnichów, dla których surowy tryb życia w Camaldoli był nie dość surowy i dlatego wyemigrowali pod przewodnictwem Pawła Giustinianiego do nowego miejsca modlitwy i pracy na Górę Koronną niedaleko miejscowości Umbertide, a leżącą niedaleko Peruggi. Polscy kameduli pochodzą właśnie z tej wspólnoty. Nasza pielgrzymka również tam dotarła. Po 10 km pieszej wędrówki zapukaliśmy do bram klasztoru, który pamięta fundację, rozkwit, ale także czasy Garibaldiego, kiedy oo. kameduli zostali wypędzeni z Góry Koronnej. Obecnie gospodarzami są oo. betlejemici, którzy od ćwierćwiecza zamieszkują to miejsce. Gościnność o. Ludwika Marii, możliwość uczestniczenia w nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu w otoczeniu ikon, cisza, pokój, intensywna przyroda to ważne doświadczenie miejsca, skąd dotarli do Polski, na Sowią Górę niedaleko Kazimierza Biskupiego pustelnicy Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej.

Cały czas pielgrzymom towarzyszyli Święci Bracia Męczennicy w relikwiach, które zostały zabrane z Klasztoru w Kazimierzu Biskupim. W katedrze w Ołomuńcu, który był pierwszym etapem pielgrzymki modliliśmy się przy relikwiach św. Krystyna i uczciliśmy rekliwie wszystkich braci męczenników. Św. Krystyn stał się patronem dnia pielgrzymkowego. Prośba o wstawiennictwo najmłodszego z męczenników kazimierskich dotyczyła spraw osobistych każdego z nas. Następnego dnia patronem był św. Jan, którego prosiliśmy w intencjach globalnych dotyczących całego świata. Święty Benedykt natomiast zaopiekował się Kościołem, św. Izaak rodziną a św. Mateusz osobami konsekrowanymi. Zakonodawca św. Romuald prosił Boga, aby pielgrzymi potrafili szukać w swoim życiu wyciszenia, kierowali się prawdziwą hierarchią wartości oraz byli zdolni do zrobienia takiej analizy swojego postępowania, żeby ująć najważniejsze jego elementy w regule, która na zawsze uporządkuje ich życie.

Najbardziej cichym patronem jednego z dni pielgrzymkowych był św. Barnaba, ten który przeżył atak zabójców i który był pierwszym świadkiem heroicznej świętości swoich towarzyszy. Na pielgrzymce prosił dla nas, abyśmy byli odważnymi świadkami Jezusa Chrystusa, który nie zawahał się oddać za nas swojego życia. On nigdy nie wypomniał nam ran, które otrzymał, będąc zdradzonym, ubiczowanym, cierniem ukoronowanym, przebitym ostrymi gwoździami i włócznią. Bo przecież wiedział, że w Jego ranach jest nasze uzdrowienie i że święci męczennicy wszystkich czasów będą jak symboliczne pięć ran Zbawiciela, to znaczy, że przez ich męczeństwo jesteśmy w stanie wejść w Tajemnicę Jego Krzyża i zaczerpnąć prawdy i wyzwolenia ostatecznego dla naszego życia i odnowić dar dziecięctwa Bożego, dającego pokój serca i pojednanie z drugim człowiekiem.

Miasto Faenza, znane od średniowiecza z wyrobów fajansowych, Piazza del Popolo z dwoma pałacami: Podesta i Municipio oraz katedrą z XV w, dla nas było interesujące z innych powodów, w katedrze są relikwie św. Piotra Damianiego, kameduły teologa i filozofa oraz autora życiorysu św. Romualda.  

Dodatkowym bonusem dla pielgrzymów był „latający” święty, św. Józef z Kupertynu. Niezwykła postać, patron życia na styku dwóch światów: boskiego i ludzkiego. W jego życiu nie było rozdzielenia na te dwa światy, dlatego kiedy się modlił, to często lewitował czyli unosił się nad ziemię, rozsiadając się w świecie Pana Boga. On udowodnił swoją prostą wiarą, że jest świat boski i to na wyciągnięcie ręki i powiedział do każdego z nas: wejdź, zapraszam.

Cztery miejsca we Włoszech, które nie były bezpośrednio związane z Braćmi, a jednak z różnych powodów, zawsze ważnych, zwiedziliśmy: Florencję – miasto Medyceuszy i stolicy Toskanii: zwiedziliśmy wnętrz franciszkańskiego kościoła Santa Croce z cenotafem Dantego, grobowcami Michała Anioła, Galileusza, Machiavellego, Rossiniego, spacerowaliśmy przez dzielnicę Dantego do religijnego serca miasta z baptysterium, do którego prowadzą słynne „Rajskie wrota„ Ghibertiego, katedrą z olbrzymią kopułą Brunelleschiego i dzwonnicą Giotta. Przeszliśmy przez Piazza Signoria na Ponte Vecchio czyli Most Złotników. Odwiedziliśmy  renesansowy Palazzo Pitti. Arezzo – jednego z najbogatszych miast Toskanii, które rozkwitło dzięki złotnictwu. Stąd pochodzili Petrarka, Aretino i Vasari. Odwiedziliśmy w kościół p.w. Stygmatów Św. Franciszka. Po trzecie dotarliśmy do San Marino, najmniejszej republiki świata i poprosiliśmy o azyl ;-) u grobu św. Marino i wreszcie Rimini, włoski kurort, gdzie była okazja do plażowania.

Przejazd do Mariazell, narodowego sanktuarium maryjnego Austrii był w duchu pieszych pielgrzymek organizowanych w Kazimierzu Biskupim: „Od Pięciu Braci do Matki”. Madonna z Mariazell jest nazywana wielką matką łaskawą Austrii, możną panią Węgier oraz matką narodów słowiańskich okazała się również dla nas łaskawa. W przepięknym miejscu mogliśmy podsumować i podziękować za całą pielgrzymkę.

ks. Adam Bajorski MSF


 

(kliknij na zdjęcie aby powiększyć)

{gallery}jubileuszowa-pielgrzymka-do-wloch-1-10-sie-2014{/gallery}

SZYBKI KONTAKT

Klasztorna 2, 62-530
Kazimierz Biskupi

tel: +48 632 411 300
fax: +48 632 411 461


Centrum Rekolekcyjne

tel: +48 797 907 408
biuro@kazimierzklasztor.pl

ZNAJDŹ NAS