MSZA Z MODLITWĄ O UDROWIENIE

ŚWIADECTWA

Zofia, matka pięciorga dorosłych dzieci, wdowa

Króluj nam Chryste. Mam na imię Zofia. W styczniu uczestniczyłam we Mszy o uzdrowienie, prosząc Boga o uzdrowienie mojej koleżanki Ani, która jest chora na raka oraz o zdrowie dla Jadzi, która jest po udarze mózgu. O sobie nie myślałam. Pan Bóg dał mi łaskę uzdrowienia i spoczynek w Duchu Świętym. Dziękuję Jezu, Wielbię Cię Jezu, Kocham Cię Jezu. Jezus żyje i uzdrawia! Dziękuję Bogu za dar i światło Ducha Świętego za łaskę jaką otrzymałem zostałam uzdrowiona na duszy i ciele.

Ufam Tobie!

Świadectwo Matki 6-ciorga dzieci

Jestem matką szóstki dzieci. Mieszkamy w Żychlinie.

Dwa lata temu stwierdzono u mnie guzka ślinianki. Diagnoza była przygnębiająca-chłoniak złośliwy. Operowano go, ale po roku odrósł. Drugą operację - w klinice w Poznaniu-przeżyłam we wrześniu ubiegłego roku. Po tym zabiegu na twarzy, w miejscu cięcia pojawił się guz, który rósł i zniekształcał mi twarz. Byłam trzykrotnie w klinice w Poznaniu, ale mnie odsyłano. Nie było jednoznacznej diagnozy: przetoka, zebrana ślina, nowy guz. Zastanawiano się czy to operować od środka, czy na zewnątrz. Ta sytuacja trwała 6 tyg., a guz rósł - był już większy niż orzech włoski. Wtedy właśnie, ksiądz, Misjonarz Świętej Rodziny z Kazimierza Biskupiego - na wieść o moich kłopotach zdrowotnych - odprawił w Kazimierzu Mszę św. w mojej intencji. Na drugi dzień guz się zmniejszył, a po dwóch dniach zniknął.

Wchłonął się nieodwracalnie.

Chwała Panu!


Uzdrowienie kręgosłupa prawie osiemdziesiąt letniej kobiety

8 listopada braliśmy udział we Mszy św. w Kazimierzu B. i modlitwie o uzdrowienie, którą prowadził o. John Bashobora.

Zabraliśmy też moją mamę, która choruje od niepamiętnych czasów na różne choroby, ale ostatnio jej stan się pogorszył i od dłuższego czasu chodziła o kuli. Baliśmy się trochę tłoku podczas tego wydarzenia, […]. Jednak organizacja była świetna i najciężej chorzy mieli siedzące miejsca w prezbiterium.

Po modlitwie ogólnej, charyzmatyk modlił się indywidualnie nad tymi, którzy o taką modlitwę poprosili. Mama stała również w tej kolejce, opierając się na kuli. Kiedy podeszła do o. Johna ten zachował się zupełnie jak Jezus. Powiedział: Najpierw musisz przebaczyć tej osobie z przeszłości, której nie przebaczyłaś. […]. Następnie położył na nią ręce i mama odrzuciła kulę, z którą musiała poruszać się nawet po mieszkaniu. Obecnie, nawet wychodząc po zakupy nie bierze kuli. Nie ma też nienaturalnie wypchniętego biodra, co poprzednio było b. widoczne.

Wierzymy, że dla Jezusa nie ma rzeczy niemożliwych, a tylko w Jego Imię uzdrawia J.Bashobora.

Chwała Panu!


Świadectwo mężczyzny ok. 50 lat

Jestem mężczyzną ok. 50 lat. Dwa lata temu miałem zoperowane kolano. Łękotka, po urazie sportowym uwięzła w komorze kolana. Postępująca chondropatia spowodowała, że stosunkowo prosty zabieg usunięcia resztek łękotki, przerodził się w poważną operację, podczas której lekarz zszył popękaną łękotkę i poprzez szereg mikro złamań pobudził chrząstkę, do regeneracji. 1,5 miesiąca o kulach, brak dobrej rehabilitacji – dopiero po trzech miesiącach od operacji mogłem liczyć na zabiegi rehabilitacyjne, to wszystko spowodowało, że chodziłem kulejąc, i odczuwając ogromnym ból w kolanie oraz miałem uczucie niepewności, niestabilności.

3 dni przed Mszą o uzdrowienie spiesząc się spadłem z kilku schodów. Kontuzja odnowiła się. Ogromny ból w kolanie. Niemożność normalnego chodzenia. W takim stanie uczestniczyłem w Mszy Św. o uzdrowienie i prosiłem Boga o pomoc, ale mówiłem sobie tak, „…ale wiesz Panie Boże, inni bardziej potrzebują. Zajmij się nimi”. To, że z moim kolanem jest dobrze odkryłem po dwóch dniach od Modlitwy. Nagle zacząłem chodzić bez bólu i niepewności w kolanie.

Do dziś dziękuję Panu Bogu, że przez wstawiennictwo 5 Braci Męczenników dokonał tego małego, ale jakże dla mnie ważnego cudu.

Bogu niech będą dzięki!


Świadectwo kobiety, wyższe wykształcenie

Od wielu lat chorowałam na bielactwo, lekarze nie znając przyczyn choroby nie potrafili mi w żaden sposób pomóc.

Proponowano mi bardzo skomplikowaną, długotrwałą terapię, która jednak uszkadzała wątrobę, nerki i inne narządy wewnętrzne, dając kilkanaście procent szans powodzenia.

Zrezygnowałam z niej i całe lata usiłowałam godzić się z wyglądem, radzić sobie ze swoją psychiką, z dopadającymi mnie depresjami. Nigdy wcześniej nie modliłam się o uzdrowienie, uznając, że inni mają dużo większe problemy ze zdrowiem, a ja tylko muszę się nauczyć z tym żyć.

Podczas modlitwy ojca Johna Bashabory, kiedy zapytał o co prosisz, co chcesz aby Bóg uczynił, pierwszy raz w życiu pomyślałam właśnie o mojej chorobie i poprosiłam o uzdrowienie z niej.

Po tygodniu, potem po dwóch zauważyłam, że coś się dzieje sądziłam, że mi sią wydaje, ale moi najbliżsi potwierdzili, że widać zmiany. Po miesiącu mogłam już powiedzieć, że objawy choroby znikają, Jest jeszcze wiele zmian, ale już nie są tak widoczne, cały czas ustępują.

Dziękuję Bogu za uzdrowienie.


Rodzice 13 letniej Marysi o jej uzdrowieniu

Szczęść Boże,

witam gorąco i przesyłam nasze świadectwo

Marysia

To nasze trzecie najmłodsze dziecko (obecnie ma 13 lat). Od czwartego roku życia pojawiła się u niej choroba, która powodowała niekontrolowane namnażanie się bakterii e cooli w moczu, przez co Marysia musiała poddawać się leczeniu szpitalnemu.

Trzeci bardzo burzliwy atak choroby nastąpił w listopadzie 2011 r., przez który Marysia trafiła do kliniki dziecięcej w Poznaniu. Tomograf komputerowy wykrył na lewej nerce potężny ropień, którego lekarze nie potrafili do końca zdiagnozować. Oczekiwanie na wynik tomografu dla rodziców, któremu sugerowano także chorobę nowotworową jest bardzo konkretną próbą wiary, gdzie nie ma miejsca na udawanie lub ucieczkę od rzeczywistości. Za naszą Marysię modliło się i modli wielu ludzi. Za co my rodzice DZIĘKUJEMY! Od pierwszych dni trzeciego ataku choroby modliła się także za nas i Marysię Wspólnota zakonna Misjonarzy Świętej Rodziny, których uznajemy jako przyjaciół naszej rodziny od wielu już lat i od których doświadczyliśmy wiele dobra. Obecnie po trzytygodniowym pobycie Marysi w klinice wiemy, że ropień z ponad 4 cm zmniejszył się do 1 cm. Marysia jest już w domu.

Podczas modlitwy o uzdrowienie w grudniu otrzymałem do Jezusa zapewnienie, że nasza córka i jej koleżanka z Sali szpitalnej (także Marysia) będę zdrowa (dzisiaj już wiemy, że drugiej Marysi polepszyły się wyniki na tyle, że także jest w domu).

Chwała Jezusowi za trudne doświadczenia ciemności po to tylko byśmy mogli zobaczyć Jego światło w miłości tylu konkretnych ludzi w ich modlitwie i wsparciu; że doświadczyliśmy, że cierpienie ma sens tylko wtedy, gdy na horyzoncie naszego trudnego doświadczenia widzimy Jezusa, który umarł na Krzyżu i powstając z martwych nadał sens CAŁEMU naszemu życiu.

Wdzięczni rodzice.

SZYBKI KONTAKT

Klasztorna 2, 62-530
Kazimierz Biskupi

tel: +48 632 411 300
fax: +48 632 411 461


Centrum Rekolekcyjne

tel: +48 797 907 408
biuro@kazimierzklasztor.pl

ZNAJDŹ NAS