MSZA Z MODLITWĄ O UDROWIENIE

WODA EGZORCYZMOWANA

Od wieków istnieje zwyczaj używania, m.in. do celów leczniczych, wody z sanktuariów oraz z innych miejsc słynących łaskami. W niektórych sanktuariach woda ta jest poświęcana, podobnie jak różne dewocjonalia: medaliki, obrazki, modlitewniki, różańce itp. Nie może być poświęcona „hurtem" w studni albo w źródełku.

Pod adresem kapłanów kierowane są pytania: czy można taką wodę pić, dawać do picia zwierzętom, podlewać rośliny…

Trzeba odróżnić wodę poświęconą przez kapłana od wziętej po prostu z „cudownego źródełka" (a więc nie poświęconej). Pierwsza z nich jest przez poświęcenie wyłączona ze zwykłego (tzw. świeckiego) użytku i powinna być używana tylko w taki sposób, jaki podano w modlitwie Kościoła przy jej poświęceniu. Druga natomiast może być używana jak zwyczajna woda we wszystkich okolicznościach (a więc np. do mycia, na herbatę, do zmywania naczyń), co widzi się chociażby w gospodarstwach domowych korzystających na co dzień z „cudownego" źródła.

Modlitwa na poświęcenie wody zmieniała się w ciągu wieków, chociaż trzeba przyznać, że ostatnia z używanych do czasu II Soboru Watykańskiego ma za sobą bogatą tradycję. Dopiero po Soborze wprowadzono różnorodność modlitw na poświęcenie, pozostawiając księżom ich wybór. Nowe modlitwy poświęcenia, używane poza Mszą świętą, zawierają z zasady prośby ogólne: o Bożą opiekę (w Obrzędach Błogosławieństw nr 1093), o nasze odnowienie na duchu i ciele (1094), o błogosławieństwo i oczyszczenie dla Kościoła (1095), o to, by woda przypominała nam nasz chrzest (1304, 1324), by była znakiem pokuty (1324). We wspomnienie św. Agaty poświęca się wodę, aby „chroniła nas przed ogniem i wszelkim niebezpieczeństwem" (1333). Wyraźna prośba o to, by Bóg przez tę wodę udzielił „obrony przeciwko wszelkim chorobom i zasadzkom szatana" oraz pozwolił uniknąć „wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała", zawarta jest wyłącznie w drugiej (spośród trzech) zawartej w Mszale modlitwie na jej poświęcenie na początku Mszy świętej. Można tylko ubolewać, że pokropienie wodą święconą we Mszy świętej wyszło prawie zupełnie z użytku, zanikło wraz z odejściem starych proboszczów, przyzwyczajonych do tego obrzędu.

Ks. Gabriel Amorth, odpowiedzialny za przygotowanie kandydatów do pełnienia posługi egzorcysty, zachęca księży, by wrócili do poświęcania wody według przedsoborowego Rytuału. Tylko i wyłącznie woda poświęcona zaczerpniętą z niego modlitwą (na język polski z łaciny tylko częściowo przetłumaczoną) może być nazywana „egzorcyzmowaną", gdyż nie tylko tak nazywa ją Rytuał: aqua exorcizata, lecz rzeczywiście wypowiadany jest nad nią egzorcyzm. Właśnie w oparciu o stary Rytuał Kościół prosi Boga, by służyła ona do „wielorakich oczyszczeń": do odpędzania od nas złych duchów mocą Bożej łaski, do uwalniania nas „od wszelkiej nieczystości i szkody", od zarazy i niezdrowego powietrza oraz wszelkich zasadzek ukrytego wroga, który ma uciekać w popłochu, gdyby „czyhał na pomyślność lub spokój mieszkańców", względnie napadał na ich zdrowie. Ta właśnie modlitwa wyraża wiarę w to, że moc Bożej uzdrawiającej łaski rozciąga się na „wszystko, na cokolwiek padną krople tej wody", a więc nie tylko na ludzi. Istnieją świadectwa uzdrowień także zwierząt i roślin, o czym dalej wspomnimy.

Zauważono dobre skutki używania tejże wody „na odległość". Przecież ksiądz, poświęcając pola, nie idzie na każdy zagon; poświęcając pokarmy, nie podchodzi do każdego koszyczka, zaś przy poświęceniu medalików może objąć modlitwą także będące w kieszeni lub torebce. Nie musi więc ona paść ona na daną osobę czy miejsce - wystarczy, że jest użyta z wiarą, iż Bóg przychodzi z pomocą komuś właśnie tam, może bardzo daleko. Można, strząsając kroplę, wyobrazić sobie daną osobę, by modlitwa Kościoła odniosła swój skutek.

Jeżeli użycie tej wody „na odległość" przynosi dobre owoce, dlaczego nie poświęcać jej również „na odległość"…? Czyż Tym, który ją uświęca, nie jest Bóg, który jest jednocześnie wszędzie? Jest przecież tam, gdzie ktoś przygotował naczynie z wodą oraz tam, gdzie modli się kapłan poświęcający ją!

To prawda, że nie było dotychczas w Kościele takiej praktyki - zwyczaj nakazywał przyniesienie do kapłana przedmiotu do poświęcenia, a tym bardziej wody, do której przez całe wieki wsypywało się szczyptę soli (teraz z reguły tego się nie czyni). Gdy jednak nowe modlitwy posoborowe doprowadziły do wyjścia z użycia wody egzorcyzmowanej, wierni zaczęli jej poszukiwać, a więc np. próbowali zanieść wodę do „specjalnego" poświęcenia do zakrystii. I tu napotykali na tyle problemów (zwłaszcza ze strony młodszych księży, którzy nie mieli nawet pojęcia o istnieniu dawnej modlitwy), że musieli zaprzestać poszukiwań.

Jednak najwytrwalsi nie dali za wygraną… To właśnie wtedy, pod ich naciskiem, z konieczności niektórzy księża dokonali „eksperymentu": powiadamiani na różne sposoby (przy osobistym spotkaniu, przez telefon, a nawet w liście), że w danym miejscu przygotowano wodę do poświęcenia, poświęcali ją właśnie „na odległość", tylko w wyobraźni obejmując naczynie i błogosławiąc tę wodę. Jednocześnie wsłuchiwali się uważnie w opowiadania wiernych, którzy z tej wody korzystali, by się przekonać, czy jej użycie przynosi podobne owoce jak wówczas, gdy posłużono się wodą poświęconą w sposób tradycyjny. Ponieważ po dobrych owocach, zgodnie ze wskazówką Pana Jezusa, dało się poznać dobre drzewo, mogli dalej śmiało stosować tę praktykę, i czynią to do dnia dzisiejszego. Istnieje grupa dziesięciu księży, którzy umówili się, że będą czynić to nie tylko indywidualnie - gdy ktoś ich osobiście poprosi o poświęcenie - lecz także wspólnie, o umówionej godzinie. Chodzi o poświęcenie wody raz w miesiącu, w Pierwsze Soboty o 1000 rano. Znają ten termin tysiące Polaków w Kraju i za granicą, przygotowują wodę do poświęcenia, a nawet sami, gdy mogą, łączą się w duchu z poświęcającymi ją księżmi i przyjmują ich błogosławieństwo.

Na pewno nie zaistniałaby powyższa praktyka, gdyby wierni nie opowiadali sobie nawzajem o „skuteczności" wody egzorcyzmowanej; pozostałaby do dzisiaj tylko domeną księży egzorcystów, a więc wąskiego kręgu walczących z szatanem na mocy polecenia i władzy udzielonej im przez biskupów. A przecież na mocy sakramentu chrztu, a zwłaszcza bierzmowania, wszyscy chrześcijanie powołani są do codziennego zmagania się z piekielnym przeciwnikiem, nie powinni więc lekceważyć tak potężnej broni przeciwko niemu, jakim jest woda egzorcyzmowana.

Na atak najlepiej jest odpowiadać, jeśli to tylko możliwe, kontratakiem, a więc nie tylko nie uciekać z pola walki, lecz śmiało uderzyć w napastnika. Takie uderzenie umożliwia nam właśnie woda święcona, co warto zilustrować na kilku przykładach.

Duch nietrzeźwości często bardzo boi się tej wody, z wiarą używanej przez otoczenie osoby nadużywającej alkoholu. Według relacji żon alkoholików nawet oni sami prosili, by ich ratować przed atakami „okrutnych zjaw", a w.e. (tym skrótem będziemy dalej zastępować słowa: „woda egzorcyzmowana") odpędzała te zjawy. Kropla w.e., wpuszczona do butelki z wódką, spowodowała w jednym wypadku całkowitą utratę przez wódkę mocy („Wylałaś wódkę, a nalałaś wody!" - krzyczał uzależniony), w drugim zaś - niemożność jej picia z powodu wymiotów.

Duch nikotynizmu, który bywa dość mocny (potrafi przy wypędzaniu miotać zniewolonymi, a nawet odebrać przytomność), także mocno reaguje na w.e.: łyk tej wody może spowodować ustanie głodu nikotyny (bywa, że na zawsze), podobny skutek zauważono przy pokropieniu nią paczki papierosów.

Skoro przyglądamy się wpływowi w.e. na ciało, należy powołać się na mnóstwo opowiadań, które aż szkoda że nie zostały zapisane i zebrane w księdze. Dotyczą one cudownych uzdrowień ludzi, zwierząt, a nawet roślin. Zacznijmy od końca:

  • rośliny w czasie ogromnej suszy skrapiane codziennie odrobiną w.e. (tam, gdzie ich podlewanie było niemożliwe ze wzgl. na dużą odległość) urosły tak ogromne, że budziły podziw sąsiadów, którym wszystko powysychało.
  • W.e. chroniła wielokrotnie uprawy (na polu i pod folią) przed szkodnikami oraz chorobami, a nawet przed złodziejami.
  • Rośliny i drzewa, które zaczynały obumierać, w.e. przywracała do życia.

Zwierzęta, o dziwo, potrafią odróżnić wodę zwykłą od poświęconej, którą chętnie piją, gdy są chore. Podobne zjawisko zauważono u małych dzieci, które, jakby prowadzone niewidzialną ręką (Anioła Stróża?), często znajdują tę wodę gdzieś w kredensie i wypijają, a nieco starsze nawet o nią proszą.

- W chlewie moich parafian wszystkie (duże już) prosięta padały z głodowego wycieńczenia, pomoc weterynarza okazała się nieskuteczna. Gospodyni przypomniała sobie o w.e., pokropiła nią wieczorem koryto z karmą, a rano przekonała się, że zostało opróżnione. Obok niego stało drugie - pełne, którego nie pokropiła… Przy codziennym używaniu w.e. wyprowadziła wszystkie prosiaki z ciężkiego stanu.

- Inna mieszkanka tej samej wsi, używając w.e. „poprawiła" weterynarza, bezskutecznie usiłującego, przy pomocy zastrzyków, pomóc jej maciorze, która oprosiła się i długo leżała bezsilna. Wystarczyła kropla tej wody, by świnia zerwała się na równe nogi, odzyskując siły.

Dobry Bóg, wysłuchując modlitwy Kościoła, przychodzi z pomocą używającym w.e. na wiele różnych sposobów, aby tylko czynili to z wiarą (przejawiającą się w ufności, najczęściej wyrażonej w ich modlitwie). Tak więc skrapiają nią oni mieszkanie, gospodarstwo, pola i ogrody, osoby chore i atakowane przez szatana (nawet, jak wyżej wspomniano, „na odległość"), ich łóżko i ubranie; dodają kilka kropli do pokarmu ludzi i zwierząt, wpuszczają do studni dla oczyszczenia w niej wody i uczynienia jej zdrową. Chorzy dotykają w.e. zaatakowanych części ciała, stosują kroplę do przemywań, do okładów, często do picia. Użycie jej, połączone z krótkimi egzorcyzmami dostępnymi dla ludzi świeckich, oddala burze i chmury gradowe, gasi ogień pożarów. Im starsi będą świadkowie niezwykłych zdarzeń, tym więcej na ogół potrafią ich opowiedzieć, jak też liczniejsze wskazać zastosowania w.e.

W.e. nie działa w sposób „magiczny", jak zaklęcie dobre na określone sytuacje, gdyż Boga można tylko pokornie prosić o łaskę (jak przy użyciu także innych poświęconych przedmiotów), a nie narzucać Mu swojej woli, nie dyktować, co ma dać, kiedy i w jakich ilościach. Z tego względu nie zawsze odpowiedź Nieba będzie taka sama w podobnych do siebie sytuacjach, lecz zależy w pierwszym rzędzie od samego Boga i Jego planów względem nas, w drugim zaś od naszej wiary i ufności w Nim pokładanej.

Głęboka wiara cechowała prawdopodobnie pielęgniarza, który w B. P. rozchylił wargi dziewczyny, od miesięcy po wypadku samochodowym sztucznie podtrzymywanej przy życiu, i wlał jej kilka kropli w.e. Zauważywszy, że się zakrztusiła, wybiegł na korytarz z wołaniem: „B. żyje!" Gdy wrócił na czele personelu medycznego, jakież było jego zdziwienie, gdy zastał ją już siedzącą na łóżku i usłyszał jej słowa do siebie skierowane: „Co ty mi dałeś do picia…? Bo gdy mi to coś wlałeś do ust, jakiś głos mi powiedział: «B., weź się za siebie!» I oto jestem zdrowa!" Rzeczywiście była zdrowa, po krótkiej obserwacji opuściła szpital, choć przy tak mocnym stłuczeniu mózgu nikt nie dawał jej szans na powrót do życia w ogóle, a tym bardziej do życia samodzielnego.

Na zakończenie kilka uwag co do wpływu w.e. na naszą sferę duchową. W modlitwie Kościoła przy jej poświęceniu zawarta jest prośba o oddalenie wszystkich zasadzek ukrytego wroga oraz wszystkiego, co chyha na pomyślność lub spokój mieszkańców. Prośba ta decyduje o niezmiernie szerokim polu jej zastosowań, co znajdowało potwierdzenie w przedsoborowej praktyce Kościoła. W nowym Rytuale użycie wody święconej do poświęcenia przedmiotów jest prawie zawsze dowolne, a najczęściej w praktyce zupełnie pominięte. Nie znaczy to wcale, że powinno być pominięte, lecz że użycie wody uzależniono od decyzji osoby dokonującej poświęcenia. Można tylko zachęcać wszystkie te osoby, by nie odchodziły od praktyki, tak mocno wrośniętej w życie Kościoła wielu wieków, tym bardziej, że ilość chorób i zagrożeń ze strony piekła nie maleje, lecz ciągle wzrasta. Jeśli jednak od tej praktyki odejdą, niech przynajmniej osoby świeckie, na ile to tylko możliwe, zastąpią w tym duchownych, posługując się wodą święconą jak najczęściej, najlepiej egzorcyzmowaną.


Liturgiczny obrzęd błogosławieństwa chorych

Z pewnością długa jest jeszcze droga do tego, żeby bogactwo błogosławieństw pojawiły się na nowo w świadomości każdego chrześcijanina, jednak szansa duszpasterska z nimi związana jest większa niż się na pierwszy rzut oka wydaje.1Błogosławieństwa są nieodzowne dla normalnego życia Kościoła, a główny problem stanowi nie oczyszczenie ich z elementów magicznych, ale ożywienie ich obecności w Kościele. Odchodząc od błogosławieństw Kościół zdradziłby samego siebie.


Liturgia chrześcijańska nie jest dziełem, które trzeba wymyślać w każdej epoce na nowo. Opiera się na przekazanych obrzędach, tradycji modlitwy i świętych znakach. „Tradycja jest żywą pamięcią Kościoła i źródłem twórczości”.3 Bez niej grozi nam „spłycenie i skostnienie wiary chrześcijańskiej”.4 Do tej żywej pamięci Kościoła od pierwszych wieków należą sakramentalia, a wśród nich błogosławieństwa. Kościół odrzucił już tendencję do lekceważenia sakramentaliów, pomniejszania znaczenia przeżyć religijnych, na których budowana była pobożność wieków poprzednich.5 Do liturgistów pracującym nad odnową dawnych obrzędów6 papież Pawła VI skierował znamienne przesłanie: „przy reformie pobożności ludowej należy postępować ze szczególną ostrożnością. Trzeba wystrzegać się wygaszania uczuć – mówił papież. Troszczyć się o nowe formy wyrazu, ale nie wstrząsać miłością wiernych w liturgii. W nowych opracowaniach winny znaleźć odbicie poczucie Prawdy, Piękna, Prostoty, Wspólnoty, ale także form kultu przekazanych przez tradycje”.7 W podobnym duchu wypowiedzieli się również liturgiści niemieccy w przedmowie do niemieckiego projektu Benedictionale. Ich zdaniem, formy pobożności ludowej [sakramentalia] winny być popierane. Stwarzają one bowiem i utrzymują radosną i pełną zaufania atmosferę wiary. Sprawiają, że nasze życie i świat podporządkowany jest Bogu i w Nim ukryty.8 Ostatecznie więc, soborowej odnowie sakramentaliów przyświecała więc idea odnowienia sakramentaliów „z uwzględnieniem potrzeb współczesnych” (KL 79), a po drugie – z uwzględnieniem tradycji.9

Sakramentalia – według definicji Konstytucji o Liturgii Świętej – „to święte znaki, które na podobieństwo sakramentów wskazują przede wszystkim na duchowe dobra osiągane dzięki wstawiennictwu Kościoła. Przygotowują one ludzi do przyjęcia właściwego skutku sakramentów i uświęcają różne okoliczności życia” (KL 60).

Sakramentalia, do których zalicza się błogosławieństwa, poświęcenia i niektóre obrzędy związane z sakramentami (np. poświęcenie popiołu i posypanie głów, poświęcenie gromnic, poświęcenie wody i pokropienie nią wiernych jako forma aktu pokutnego, poświęcenie kadzidła i kredy w Uroczystość Objawienia Pańskiego, poświęcenie palm, kościoła, ołtarza, błogosławienie wody w obrzędach chrztu i olejów w obrzędach namaszczenia chorych itp.), nie przypadkiem rozumiane są „już to jako przedpole sakramentów, już to jako rozszerzenie ich skutków na całą rzeczywistość stworzoną. Jako takie, łącznie z innymi zwyczajami religijnymi i obrzędami liturgicznymi, sakramentalia są znakami działań zbawczych Boga i odpowiedzi na nie człowieka wierzącego”.10

Katechizm Kościoła Katolickiego sakramentalia dzieli na:

  • Błogosławieństwa: błogosławieństwa osób, posiłków, przedmiotów, miejsc. Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary. W Chrystusie chrześcijanie są błogosławieni przez Boga Ojca „wszelkim błogosławieństwem duchowym” (Ef 1, 3). Dlatego Kościół udziela błogosławieństwa, wzywają imienia Jezusa i czyniąc zazwyczaj święty znak krzyża Chrystusa (KKK 1671).
  • Poświęcenia: „Niektóre błogosławieństwa mają charakter stały; ich skutkiem jest poświęcenie pewnych osób Bogu oraz zastrzeżenie pewnych przedmiotów i miejsc do użytku liturgicznego. Wśród błogosławieństw osób – których nie należy mylić ze święceniami sakramentalnymi – znajduje się błogosławieństwo opata lub ksieni klasztoru, konsekracja dziewic i wdów, obrzęd profesji zakonnej i błogosławieństwo dla pełnienia pewnych posług w Kościele (lektorów, akolitów, katechetów itp.). Jako przykład błogosławieństwa dotyczącego przedmiotów można wymienić poświęcenie kościoła lub ołtarza, błogosławieństwo świętych olejów, naczyń i szat liturgicznych, dzwonów itp. (KKK 1672). • Egzorcyzmy: „Gdy Kościół publicznie i na mocy swojej władzy prosi w imię Jezusa Chrystusa, by jakaś osoba lub przedmiot były strzeżone od napaści Złego i wolne od jego panowania, mówimy o egzorcyzmach. Praktykował je Jezus (Mk 1,25), a Kościół od Niego przyjmuje władzę i obowiązek wypowiadania egzorcyzmów” (KKK 1673).

Błogosławieństwa stanowią poważną część sakramentaliów. Rangę szczególną ma oczywiście błogosławieństwo eucharystyczne. Stanowi ono wspaniałe przedpole Komunii sakramentalnej kształtującej postawę czci, wdzięczności i miłości, świadomość sacrum oraz odczucie bliskości dobrego Boga.12Chociaż w ciągu wieków – zwłaszcza pod wpływem wieków średnich – liczba błogosławieństw się istotnie zwiększyła (rytuał rzymski zawiera 177 błogosławieństw oraz formułę ad omnia), zdaniem polskiego liturgisty ks. B. Nadolskiego, soborowa Konstytucja o Liturgii Świętej nie pozwala na stawianie górnej granicy dla błogosławieństw. Przez sakramentalia bowiem „prawie każde wydarzenie życia odpowiednio usposobionych wiernych zostaje uświęcone przez łaskę, wypływającą z paschalnego misterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa (...) (KL 61)”.


Z teologii błogosławieństw

Czasownik błogosławić (berakah) w ST posiada bardzo szeroką skalę znaczeń: od pozdrowienia przekazanego komuś spotkanemu w drodze (por. współczesne „dzień dobry” zastępujące dawne życzenie pokoju, Łk 10,5) i zwykłych życzeń pomyślności lub zdrowia (Rdz 47,7) aż do form kultycznych, wyrażonych w słowie i ofiarach (darach) składanych Bożej łaskawości i dobroci w duchu uwielbienia i dziękczynienia. Tym, który błogosławi jest przede wszystkim Bóg. Jego błogosławieństwo niesie ze sobą życie; ma charakter stwórczy, przedłuża dzieło stworzenia, jest darem. I dlatego tylko istoty żywe mogą być adresatem czynności i daru błogosławieństwa.15Błogosławieństwo w Biblii ma dwa kierunki: 1. z góry na dół (kierunek odgórny, zstępujący) – Bóg jako pierwszy błogosławi człowieka; 2. z dołu do góry (kierunek oddolny, wstępujący) – na doznane błogosławieństwo Boże człowiek odpowiada benedykcją. Zarówno błogosławieństwo Boże jak i błogosławieństwo ludzkie język hebrajski określał jednym i tym samym terminem berakah.16 G. Wehmeier zwraca uwagę, że pojęcie błogosławieństwa w Starym Testamencie było związane z Bożym działaniem dla dobra narodu wybranego.17 A działanie to było podwójne: obrona (ratunek) i błogosławieństwo. Historia biblijna poucza, że lud ustawicznie potrzebował błogosławiącego Boga; objęte błogosławieństwem świadczenia Boga dla ludu nie były dodatkiem do życia, ale stanowiły samo jego centrum.18Równocześnie człowiek biblijny sam wielokrotnie błogosławi Boga. Jest to jego odpowiedź na dar i błogosławieństwo Boże; odpowiedź często bardzo spontaniczna i pełna zdumienia, wyrażona w formie okrzyku, zawołania lub hymnu. Oddaje Bogu chwałę i błogosławi Go zarówno w poważnych i uroczystych momentach kultu oficjalnego (por. np. Psalmy), jak też w drobnych, prywatnych i zwykłych okolicznościach życia codziennego (np. zapalając lampę wieczorem, ruszając w drogę czy przystępując do posiłku). Takie praktyki wyrażały i kształtowały pobożność dnia powszedniego. J. Henning przytacza wypowiedź pewnego rabina, bardzo znamienną dla pojęcia pobożności żydowskiej: „Nie wystarczy – mówi rabin – wielbić Boga w uroczystym zgromadzeniu z dala od hałasu życia, trzeba też umieć jednoczyć się z Nim w codzienności i do Niego odnosić wszystko, co niesie zwykłe, szare życie”.19 O pobożnym Żydzie mówi się, że około sto razy w ciągu dnia spełnia berakah w różnych okolicznościach. Tak też postępował chrześcijanin (zob. np. Dz 27,35), wpatrzony w przykład Chrystusa (np. Mt 14,19-20). Poprzez benedykcje (widziane zawsze w relacji z Eucharystią) chrześcijanin staje się kapłanem całego stworzenia i realizuje siebie w postawie nieustannego poświęcenia (ofiarowania) siebie i świata – Bogu.20 Źródłem i autorem błogosławieństwa jest jedynie Bóg. Wobec priorytetu Boga w dziedzinie błogosławieństw człowiek jawi się jako pośrednik, jako ten, który przekazuje dalej błogosławieństwo otrzymane przez Boga. Pierwszy człowiek został naznaczony błogosławieństwem Bożym i jest błogosławionym. Przekleństwo w Edenie nie dotyczyło człowieka.Patriarchowie przekazują pierwotne błogosławieństwo przyszłym pokoleniom, ojcowie błogosławią dzieci, kapłani i królowie błogosławią lud, apostołowie nakładają swe dłonie na głowy następców i ślą błogosławieństwo gminom chrześcijańskim (np. Rz 1,7).21Człowiek uprasza u Boga błogosławieństwo. Prośbę tę realizuje spełniając czynność błogosławienia.


Choroba i prośba o uzdrowienie

We wrześniu 2000 r. Kongregacja Nauki Wiary opublikowała Instrukcję na temat modlitwy w celu osiągnięcia uzdrowienia od Boga podpisaną przez ówczesnego prefekta Kongregacji kard. Josepha Ratzingera.23 Warto do niej się odwołać, gdyż Instrukcja stanowi wykład katolickiej nauki nt. sensu choroby i miejsca modlitwy w życiu chorego. Na podstawie ST i NT Instrukcja stwierdza, że choroba i związane z nią cierpienia należą do kondycji człowieka po grzechu pierworodnym (por. Rdz 3,19); mają swoje źródło w grzechu pierworodnym i są w świecie jego znakiem, świadectwem.24 Nie dadzą się z niej całkowicie wyeliminować. Człowiek, homo sapiens jest jednocześnie homo patiens.25 „Człowiek, choć powołany do radości, w swoim codziennym życiu doświadcza cierpienia i bólu w najrozmaitszych formach”.26 Dlatego Pan w swoich obietnicach zbawczych zapowiada radość serca połączoną z uwolnieniem od cierpienia (por. Iz 30,29; 35,10; Bar 4,29). W rzeczywistości to On jest tym, który wybawia „od zła wszelkiego” (Mdr 16,8). Cierpienia, które towarzyszą chorobie, są rzeczywistością stale obecną w ludzkich dziejach i ponadto są przedmiotem głębokiego pragnienia człowieka uwolnienia się od nich i od wszelkiego zła”.27Zgodnie ze Starym Testamentem wtórną albo bezpośrednią przyczyną choroby może być także grzech osobisty człowieka (por. 2 Krn 26,10-21). W ST w jakimś sensie choroba jest karą wymierzoną przez Boga grzesznikowi (por. Wj 4,6; Job 16,12; 19,21 Lb 11,9-10) i ma związek z Bogiem – jest widzialną karą za przekroczenie prawa moralnego. Bóg zsyła choroby i je leczy (Pwp 32,39, Oz 6,1), bo kiedy miłosiernie przebacza grzechy, choroba ustępuje (Pwp 7,14-15). W świetle przymierza zawartego przez Boga z ludem wybranym, choroba jest jedną z głównych kar za niewierność wobec prawa Bożego. „Wśród grożących kar Bożych za niewierność ludu, choroba zajmuje poczesne miejsce (por. Pwt 28,21-22.27-20.35)”.28 Choroba ma uwrażliwić człowieka na grzech i prowadzić do odnowienia przymierza z Bogiem. Jeśli choroba jest w danym przypadku karą za grzech osobisty, stanowi wezwanie do nawrócenia do Boga, który zawsze jest gotowy przebaczyć człowiekowi. Dlatego w Psalmach prośba o uzdrowienie z choroby łączy się zwykłe z wyznaniem grzechów (por. Ps 38(37),2-5; 38(39),9-21). Jak zauważa Instrukcja, w rozumienie choroby wielki wkład wnosi Księga Hioba. Cierpiący Hiob odkrywa, że Bóg nigdy nie opuszcza człowieka cierpiącego, lecz zawsze pozostaje blisko niego, a nawet razem z nim (Hi 42,5). Cierpienie Hioba, które odegrało rolę próby jego wiary, jednoznacznie „pozostaje jednak złem”.29

Choroba, chociaż może mieć aspekt pozytywny jako próba wierności sprawiedliwego i środek wynagrodzenia sprawiedliwości pogwałconej przez grzech, a także, aby grzesznik opamiętał się i przeszedł drogę nawrócenia, pozostaje jednak złem. Dlatego prorok zapowiada przyszłe czasy, w których nie będzie już chorób i kalectw, a bieg życia nie będzie już więcej przerwany śmiertelną chorobą (por. Iz 35,5-6; 65,19-20).30

Prorocy przynoszą zapowiedź cierpiącego Sługi Jahwe, który weźmie na siebie wszystkie słabości ludzi (por. Iz 53,5). Jego cierpienia fizyczne będą miały wartość dla innych, będą ekspiacją za ich grzechy i zapowiedzą całkowite uleczenie człowieka (por. Iz 35,56; 53,12). Także cierpiącemu człowiekowi Bóg składa obietnicę wyzwolenia z choroby i wszelkiego cierpienia, dzięki misji cierpiącego Sługi Jahwe, Mesjasza. W ten sposób ST ujmuje chorobę i cierpienie w odniesieniu do przeszłości (jest skutkiem grzechu pierwszych ludzi), teraźniejszości (bywa karą za grzechy osobiste), ale także w odniesieniu do przyszłości, w której nie będzie już cierpienia i łez.31Nowy sens chorobie nadaje Jezus Chrystus i NT. Wyklucza On grzech jako bezpośrednią przyczynę cierpienia: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże” (J 9,3). Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał po tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości (Mt 9,35; por. 4,23). Uzdrowienia są znakami Jego mesjańskiej misji (por. Łk 7,20-23). Ukazują one zwycięstwo królestwa Bożego nad wszelkimi formami zła i stają się symbolami uleczenia całego człowieka, ciała i duszy. W rzeczywistości służą udowodnieniu, że Jezus ma władzę odpuszczania grzechów (por. Mk 2,1-12), są znakami zbawczych dóbr, jak uzdrowienie chromego przy sadzawce Betesda (por. J 5,2-9.19-21) i ślepego od urodzenia (por. J 9)”.32Mesjańskie zwycięstwo nad chorobą, jak i nad innymi cierpieniami ludzkimi nie dokonuje się jedynie przez ich usunięcie w cudownych uzdrowieniach, lecz także przez dobrowolne i niewinne cierpienie Chrystusa w jego męce, dając każdemu człowiekowi możliwość współuczestnictwa w niej.33

Dokonując Odkupienia przez cierpienie, Chrystus wyniósł zarazem ludzkie cierpienie na poziom Odkupienia. Przeto też w swoim ludzkim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa.34

Podczas publicznej działalności Jezusa, wielu chorych zwraca się do Niego, czy to osobiście, czy za pośrednictwem swoich przyjaciół lub krewnych, prosząc o przywrócenie zdrowia. Pan przyjmuje te błagania i Ewangelie nie zawierają żadnego śladu nagany takiej modlitwy. Jedynym zarzutem Chrystusa jest brak wiary: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy (Mk 9,23; por. Mk 6,5-6; J 4,48).3535Zwykle myślimy o Jezusie jako Bogu-Człowieku, który działa własną mocą Bożą. Tymczasem w Ewangeliach ukazany jest Jezus jako prawdziwy człowiek, który działa mocą Ducha Świętego. Jezus – Bóg Wcielony «ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi» (Flp 2,7), «doświadczonym we wszystkim na nasze po­dobieństwo, z wyjątkiem grzechu» (por. Hbr4,i5), stąd także jego działanie jest działaniem ludzkim w mocy Ducha Świętego. Nie ujmuje to w niczym Jego Bóstwu, ale wyraźniej ukazuje Jego człowieczeństwo.36

Mesjasz, Zbawiciel staje się dla wszystkich wierzących wzorem właściwej postawy wobec choroby i cierpienia. Chociaż nigdy nie był sam chory, leczy wszelkie ludzkie słabości, biorąc je na siebie (por. Mt 8,17; Łk 5,31-32). Zwycięstwo Jezusa nad chorobami i cierpieniem dokonuje się nie przez ich usunięcie w cudownych uzdrowieniach, lecz także przez niewinne i dobrowolne cierpienie Chrystusa w Jego męce, dając możliwość współuczestniczenia w Jego cierpieniu.37Jezus zawsze lituje się nad chorymi; błogosławionymi nazywa ubogich, płaczących, ale nie chorych. Nie zostawia ich w stanie choroby, lecz uzdrawia niemal natychmiast.38Dla Jezusa choroba i uzdrowienie z niej ma zawsze odniesienie do wiary człowieka (Mt 8,13; Mk 5,36; Łk 8,48.50). Uzdrowienie jest objawieniem, znakiem rozpoznawczym Mesjasza, symbolem uzdrowienia duchowego całej ludzkości. Uzdrowienia dokonywane przez Chrystusa mają sens wyłącznie religijny i ukazują walkę „z księciem tego świata” oraz całkowite zwycięstwo Syna Bożego (Mt 12,22-30). Cała publiczna działalność Chrystusa skierowana jest na to, by oświecić, uzdrowić podnieść i wyzwolić człowieka z mocy szatana. Z drugiej jednak strony, Jezus zgadza się na cierpienie – oświadcza, iż konieczna jest Jego własna męka i cierpienie apostołów oraz w tym, że krzyż zajmuje główne miejsce w historii zbawienia. Radość i zbawienie, które On głosi, osiąga się poprzez drogę krzyża – czyli przez cierpienie (por. J 16,20-22; Mt 16,24-25; Mk 8,34-35; Łk (,23-24). Ten paradoks zrozumiały jest jedynie w świetle męki i śmierci Jezusa Chrystusa, prowadzących w konsekwencji do chwały zmartwychwstania i do ostatecznego zwycięstwa nad cierpieniem i śmiercią.Uwaga pastoralna: „Uogólniając możemy stwierdzić, że w przeszło­ści zbyt wielki nacisk kładziono na naukę o odkupieńczej wartości cierpie­nia, a pomijano naukę o uzdrawiającej mocy Ducha działającego przez modlitwę i sakramenty. Obecnie nastąpił, jak było do przewidzenia, zwrot w przeciwnym kierunku: podkreśla się uzdrawiającą moc sakra­mentów, z zupełnym prawie pominięciem nauki o odkupieńczej naturze cierpienia. Musimy nieustannie przywracać równowagę między tymi dwo­ma prawdami”.


Kościół a chory

...Także cały Kościół w liturgii prosi Pana o zdrowie dla chorych. Przede wszystkim posiada on sakrament specjalnie przeznaczony do umocnienia osób dotkniętych chorobą – namaszczenie chorych.40

Tego sakramentu Kościół udziela swoim członkom przez namaszczenie i modlitwę kapłanów, polecając chorych cierpiącemu i uwielbionemu Panu, by ich dźwignął i zbawił.41Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że celem sakramentów pokuty i namaszczenia jest kontynuowa­nie Jezusowego dzieła uzdrawiania i zbawiania (KKK 1421). „Wiemy, że jeśli w uświęconej chwili nabożeństwa liturgiczne­go Kościół modli się do Ojca w imię Jezusa o zdrowie umysłu i ciała, o uwolnienie od zła i o radość w utrapieniu, to prośby te są zgodne z wolą Bożą. Wiemy też, że skoro Kościół przedstawia Bogu te prośby, nie prze­staje modlić się o zdrowie umysłu i ciała swoich wiernych w swoich nabo­żeństwach liturgicznych, to wierzy w Boże uzdrowienie”.42 Wszelka modlitwa prywatna i wspólnotowa o uzdrowienie z choroby „jest czymś dobrym i głęboko ludzkim”.43 „Modlitwa, która wyraża błaganie o przywrócenie zdrowia, jest zatem praktyką obecną w każdej epoce Kościoła, także dzisiaj”.44 Przywoływana wyżej Instrukcja stwierdza, że celem modlitwy chorego może być prośba o przyjęcie choroby w duchu wiary i poddania się woli Bożej lub prośba o uzdrowienie (sanatio).45Kościół przychodzi człowiekowi wierzącemu w chorobie z pomocą przez modlitwę, błogosławieństwo i sakramenty święte. Są to zwyczajne liturgiczne formy duchowej pomocy chorym, które niekiedy przyczyniają się także do odzyskania przez nich zdrowia.46 Taką modlitwę „za” chorego, jak każdą modlitwę wstawienniczą, Katechizm Kościoła Katolickiego sytuuje w kontekście modlitwy Jezusa. „To On jest jedynym wstawiającym się u Ojca za wszystkich ludzi, a w szczególności za grzeszników” (KKK, 2634).Wstawianie się za innymi, prośba o coś dla innych, jest – od czasu Abrahama – czymś właściwym dla serca pozostającego w harmonii z miłosierdziem Bożym (por. KKK, 2635). Modlitwa wstawiennicza wypływa z wrażliwości człowieka na ludzką biedę, z pragnienia pomocy drugiemu w jego trudnościach. Wynika z odkrycia Kościoła jako duchowej wspólnoty, w której wszyscy są za siebie odpowiedzialni. Modlitwa za innych jest najbardziej uniwersalnym darem, którego mogą udzielać sobie chrześcijanie.47Piękny przykład rozeznania w podjętej modlitwie wstawienniczej odnajdujemy w Dzienniczku św. siostry Faustyny Kowalskiej. Opisuje ona następujące zdarzenie:

Przed paru dniami przyszła do mnie pewna osoba z prośbą, żebym się bardzo za nią pomodliła w jej intencji, bo ma tak ważne i pilne sprawy. Nagle uczułam w duszy, że nie jest to miłe Bogu i odpowiedziałam jej, że nie będę się modlić w tej intencji – pomodlę się za nią ogólnie. Za parę dni ta pani przyszła do mnie i podziękowała mi, że się nie modliłam na jej intencję, ale za nią, ponieważ miała zamiar pełen mściwości względem pewnej osoby, dla której winna była cześć i uszanowanie na mocy czwartego przykazania. Pan Jezus zmienił jej wnętrze i sama uznała swoją winę, jednak zdziwiła się, że przeniknęłam jej tajemnicę.48

Modlitwami zawierającymi prośby o uzdrowienie może zwracać się do Boga każdy wierny. Modlitwy o uzdrowienie Instrukcja dzieli na liturgiczne i nieliturgiczne. Do liturgicznych zalicza te, które zawarte są w księgach liturgicznych zatwierdzonych przez kompetentną władzę kościelną. Chodzi tutaj o i rytuale „Sakramenty chorych” i „Obrzędy błogosławieństw”.49 Natomiast modlitwy o uzdrowienie nie zamieszczone w księgach liturgicznych są poza liturgią Kościoła.50„W sanktuariach odbywają się często celebracje, które same w sobie nie mają na celu uproszenia u Boga łaski uzdrowień, lecz które w zamiarach organizatorów i uczestników mają – jako ważny element ich celu – otrzymanie uzdrowień; organizuje się w tym celu celebracje liturgiczne (np. wystawienie Najświętszego Sakramentu z błogosławieństwem) lub paraliturgiczne, to znaczy popierane przez Kościół ludowe praktyki pobożnościowe, jak uroczyste odmawianie różańca. Także te celebracje są dozwolone, jeśli nie zmienia się ich autentycznego znaczenia. Na przykład nie można by postawić na pierwszym miejscu pragnienia otrzymania uzdrowienia chorych, pozbawiając wystawienie Najświętszego Sakramentu jego własnego celu; ono właśnie doprowadza wiernych do uznania w Nim cudownej obecności Chrystusa i zaprasza ich do duchowej jedności z Nim, jedności, która osiąga swój szczyt w Komunii sakramentalnej.


Elementy liturgii błogosławieństw

Obrzędy błogosławieństw składa­ją się zasadniczo z dwóch części, których nie wolno zaniedbywać: z głoszenia słowa Bożego oraz z wielbienia Bożej dobroci i modlitwy o pomoc z nieba.52Istotnym elementem obrzędu błogosławieństw jest słowo Boże. Wiara rodzi się i zasila sło­wem Bożym (por. Rz 10,17). „Błogosławieństwa jako znaki opierają się na słowie Bożym i sprawowane są mocą wiary”.W obrzędach błogosławieństw istotnym elementem jest również modlitwa Kościoła, której towarzyszy gest liturgiczny (złożenie lub rozłożenie rąk, ich podniesienie lub nałożenie oraz znak krzyża, pokropienie wodą święconą i okadzenie).53 W obrzędzie błogosławieństwa chorych, odmawiając modlitwę błogosławieństwa, szafarz (kapłan lub diakon) wyciąga ręce nad wszystkimi chorymi lub wkłada ręce na poszczególnych chorych.54Gest włożenia rąk jest znakiem powszechnie stosowanym w liturgii. Wywodzi się z bardzo odległej tradycji biblijnej, a w ciągu wieków nabrał wiele znaczeń. Nałożenie rąk na głowę chorego jako gest towarzyszący tejże modlitwie został wprowadzony do rytuału w roku 1925, jakkolwiek sam ten znak był znany już rytuałom przedtrydenckim.55Gest ten „sam w sobie oznacza przekazywanie drugiej osobie coś z siebie samego, coś z tego, co się samemu posiada lub czym się jest a na co konkretnie właśnie wskazują słowa. Jest to znak rzeczywi­stego, najgłębszego dotknięcia samej osoby, a to stąd, że ręce są, obok słów, powszechnym i wyrazistym środkiem komunikacji mię­dzyludzkiej”.56Już w Starym Testamencie obrzęd włożenia rąk ma kilka zna­czeń. Przede wszystkim jest znakiem przekazywania błogosławień­stwa (Rdz 48,14-15). Również Jezus posługuje się tym gestem, gdy błogosławi dzieci (Mk 10, 16). Jak pisze Jungmann, „podczas gdy dziś udzielamy błogosławieństwa kreśląc znak krzyża, wówczas [w czasach apostolskich] działo się to przez nałożenie rąk, symbolizujące, że błogosławieństwo przekazało coś z uświęcającej władzy tego, który go udzielał”.57Jezus wiele razy czynił ten gest jako znak uwolnienia bądź uzdrowienia. Kładąc ręce na chorych przywracał im zdrowie (zob. Mk 6,5) i uwalniał od dolegliwości (zob. Łk 13,12-13) oraz od wpływu złego ducha (Łk 4, 40n). Ten sens z kolei zawiera się w obrzędach egzorcyzmów, których celem jest uzdrowienie, oczyszczenie duszy i uwolnie­nie jej spod władzy sił piekielnych.58 Jezus zapowiedział Kościołowi, że „Te zaś znaki towarzyszyć będą Tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą. (...) Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie” (Mk 16,17-18). Włożenie rąk w Kościele czasów apostolskich praktykowano także jako obrzęd konsekracji, którego sensem było przekazywanie drugiej osobie Bożych darów, a zwłaszcza daru Ducha Świętego (Dz 8,17). Ciekawe świadectwo daje św. Cyryl: „Widzisz wszędzie – tak w Starym jak i w Nowym Przymierzu – ten sam symbol. Za czasów Mojże­sza Duch był dany przez włożenie rąk, również Piotr udziela Ducha przez włożenie rąk. I na ciebie przyjdzie w chrzcie ta łaska. Odno­szący się do neofitów gest oznaczał więc z pewnością sprawowanie sakramentu bierzmowania, uzupełniającego łaskę chrztu.59Gest ten oznaczać może wreszcie wzięcie kogoś pod opiekę. Tak też postępuje Kościół i dziś, gdy podczas obrzędów przygotowujących do chrztu dzieci „kapłan wkłada rękę na głowę dziecka: Kościół bierze dziecko w swoją opiekę, w swoje posiada­nie i prosi Boga o łaskę, by dziecko stało się pożytecznym człon­kiem Kościoła, wolnym od zła”.60Ewangelizacyjna rola obrzędu nałożenia rąk, który odczytywany jest jako błogosławieństwo, poświęcenie, konsekracja albo uzdro­wienie czy uwolnienie, staje się bardzo wyrazista. Zwłaszcza, gdy konkretny gest jest znakiem widzialnym i zrozumiałym rzeczywistej, ale działającej mocy Bożej, zstępującej na ludzi i sprawiającej do­kładnie to, o co Kościół prosi przez wykonywanie obrzędu.61W odnowionej liturgii posoborowa sakramentu namaszczenia chorych opowiedziano się „za zachowaniem gestu nakładania rąk. Nawiązuje on bowiem do misyjnego polecenia Chrystusa Pana skierowanego do apostołów: „tym, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą (...): na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie” (Mk 16, 17-18). Nakładanie rąk na chorego jest gestem bardzo ekspresyjnym, a poprzedzone litanią (OUI 73)62 i wykonane w milczeniu wyraża głęboką solidarność z chorym, jest znakiem wiary Kościoła, manifestuje nadzieję podźwignięcia z choroby.63„Po litanii za chorego, w milczeniu celebrans kładzie obie dłonie na jego głowie. Jeżeli w celebracji uczestniczy więcej kapłanów, każdy z nich może uczynić podobnie. Ten element rytowy należy do ważnych momentów obrzędu. Należy wykonać go bez pośpiechu, w skupieniu”.


Skuteczność sakramentaliów, błogosławieństw i innych obrzędów

„Jezus nie zaprzestał uzdrawiać z chwilą swojej śmierci, zmartwychw­stał i nadal pełni dzieło przywracania zdrowia ciała i duszy, posługując się uzdrawiającymi rękami swego Ciała – Kościoła” jak pisał o. Robert Faricy TJ, profesor Uniwersytetu Gregorianum w Przedmowie do książki Uzdrawiająca moc sakramentów”.

Błogosławieństwa, jak wszystkie sakramentalia ustanowione przez Kościół, działają ex opere operantis Ecclesiae, czyli na mocy działającego Kościoła w najściślejszym zjednoczeniu z Chrystusem, przez upoważnionych szafarzy.66 Jak uczy Sobór Watykański II, błogosławieństwa czerpią swoją moc z paschalnego misterium Chrystusa (KL 60). Wprowadzenie do Obrzędów błogosławieństw zagadnienie ich skuteczności prezentuje następująco: „Błogosławieństwa jako znaki opierają się na słowie Bożym i są sprawowane mocą wiary. Powinny one ujawniać nowe życie w Chrystusie, które rodzi się i rozwija dzięki sakramentom Nowego Przymierza, ustanowionym przez Pana. Błogosławieństwa ustanowione na wzór sakramentów zawsze oznaczają przede wszystkim duchowe skutki, które osiąga się przez wstawiennictwo Kościoła”.67 Do duchowych skutków sakramentaliów należy przede wszystkim chwała i uwielbienia Boga oraz duchowy wzrostu Jego ludu.68 Nic więc dziwnego, że formuły błogosławieństw, zgodnie ze starożytną tradycją, wyrażają przede wszystkim uwielbienie Boga za Jego dary, błaganie o Jego dobrodziejstwa oraz prośbę o udaremnienie w świecie władzy złego ducha.69Dary łaski Bożej związane z obrzędem błogosławiącym zależą od pobożności, usposobienia, czystości intencji, od gorącości prośby i oderwania się od grzechu.70

„Moc sprawcza łaski błogosławieństw ma swoje źródło w modlitwie Kościoła [zasada: ex opere operantis Ecclesiae]. Błogosławieństwa sprawiają skutek nie dlatego, że udzielający ich lub odbierający jest w stanie łaski i czyni to z wiarą i miłością, ale dlatego, że za nim stoi modlący się Kościół, który przez pośrednictwo urzędowego szafarza prosi o dane dobro”.71

Chociaż skuteczność sakramentaliów wynika z opus operantis Ecclesiae, „nie należy całkowicie pomijać wewnętrznego nastawienia szafarza i osoby przyjmującej błogosławieństwo czy używającej rzeczy poświęconej. Im to nastawienie jest doskonalsze, im więcej w nim osobistej pobożności, tym obfitsze łaski związane są z danym błogosławieństwem”.72

Ponieważ skuteczność sakramentaliów pochodzi zasadniczo z modlitwy Kościoła, tym bardziej „należy znać formuły poszczególnych błogosławieństw, aby wiedzieć, jakich owoców oczekuje Kościół od każdego z nich”.73Sakramentalia przypominają zbawcze działanie Boga i podobnie jak sakramenty są znakami wiary. A jako takie wiarę nie tylko zakładają, ale także ją ożywiają i pobudzają wiernych do owocnego uczestnictwa w samym obrzędzie (por. KL 59, WTiP 10 i 25).74 Ewangelista Marek jako warunek skuteczności modlitwy ujmuje w zdaniu: „Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24).

„Błogosławieństwa jako znaki sensytywne motywują i ułatwiają spotkanie człowieka z Bogiem. Jego podstawowym kontekstem jest i pozostanie wiara. Gdzie jej brak, nie widzi się sensu wstawienniczej modlitwy Kościoła. W takich wypadkach sprawowanie błogosławieństwa traci sens. Wiara w Boga zbawiającego ludzi przez Chrystusa i w Duchu Świętym jest fundamentalnym założeniem pełnego i owocnego świętowania błogosławieństwa. Jedynie człowiekowi wierzącemu, błogosławieństwa Kościoła mogą ukazać, że świat jest błogosławiony”.


Błogosławieństwo chorych w praktyce duszpasterskiej

Sprawą pierwszoplanową w duszpasterstwie błogosławieństw jest potrzeba lepszego zrozumienia sensu błogosławieństw zarówno przez wiernych, jak i przez kapłanów.76 „Kapłan sam musi dobrze rozumieć teologię błogosławieństw i być przekonanym o ich skuteczności, aby móc dać wiernym właściwe wiadomości o błogosławieństwach, nie dopuszczając do ich dewaloryzacji ani też do traktowania ich w sposób magiczny. W sceptycznym bowiem nastawieniu do błogosławieństw dostrzec można u wielu kapłanów i świeckich lęk przed magią, która przyciemnia prawdziwą wiarę”.77W szafowaniu błogosławieństw kapłan musi pamiętać, że działa w imieniu Kościoła i że wierni muszą odczytać w jego gestach to, co te gesty oznaczają, co Kościół Chrystusowy czyni przez niego. Stąd też wynika konieczność stworzenia odpowiedniej „oprawy” towarzyszącej błogosławieniu osób lub rzeczy. „Znaki i formy, w których człowiek spotyka się z samym Bogiem, przez które się uświęca, zasługują w pełni na szacunek i miłość”.78 Przez znaki „w nich i przez nie dokonuje się osobowe spotkanie chrześcijanina z Bogiem i wstawiającym się Kościołem”.79„Błogosławienie winno być dokonywane nie w zakrystii, ale w prezbiterium. Jeśli w innym godnym miejscu, to przy stoliku nakrytym czystym obrusem, z płonącymi świecami, w atmosferze skupienia i modlitewnej ciszy. Słowa powinny być wymawiane wolno i wyraźnie, gesty wykonywane dokładnie. Przed udzieleniem błogosławieństwa każdy duszpasterz powinien wyjaśnić uczestnikom, czym błogosławieństwo jest a czym nie jest, wytłumaczyć używaną formułę”.80 Jest to o tyle ważne, by wierni nie dawali się zwieść odczuciu, że uczestniczą w jakiś doświadczeniach magicznych, ezoterycznych. Niestety Biblijny gest włożenia rąk został zapożyczony przez bioenergoterapeutów i ważne jest, by wierni wiedzieli, że liturgiczny obrzęd błogosławieństwa chorych nie ma nic wspólnego z bioenergoterapią czy tzw. Reiki. Błogosławieństwa chorych udziela kapłan posługując się zatwierdzonym liturgicznym obrzędem. Jest też pewne, że wierni odkrywając ponownie całe bogactwo błogosławieństw ofiarowane przez Kościół, nie będą szukać pomocy w praktykach niezgodnych z nauką Kościoła i duchowością chrześcijańską.„...Ze względu na potrzebę ożywienia czynnego uczestnictwa i na niebezpieczeństwo zabobonu, zasadniczo nie wolno stosować przy błogosławieństwie rzeczy lub miejsc samego tylko zewnętrznego znaku, bez uwzględnienia słowa Bożego czy modlitwy.81 „Błogosławieństwo (...) wypowiadane nad daną osobą lub rzeczą nie jest jedynie zwykłą prośbą wypowiadaną we własnym imieniu, ale prośbą Kościoła, który otrzymał od Boga prawo wstawiania się za wiernymi i zapewnienia im przez swe pośrednictwo potrzebnych łask”.82„Liturgia stanowi architekturę inspirowaną Biblią i Tradycją. Trzeba przyjąć postawę sługi”.83 Nie wolno nam lekceważyć znaku. Wszystkie znaki używane w liturgii, czy to naturalne czy wytworzone przez człowieka, mają znaczenie religijne.84Błogosławieństwa są czynnościami liturgicznymi. „Zadaniem znaku jest wskazanie na rzeczywistość inną niż sam znak. (...) Działające na nie [na władze cielesne] znaki spełniają rolę mostu, który przenosi ludzką wyobraźnię na inny brzeg i pozwala zbudować na nim przyczółek”.85„Bez znaków, gestów i obrzędów liturgia byłaby nie do pomyślenia. Widzialne znaki towarzyszące modlitwom otwierają przed uczestnikami obrzędu rzeczywistość w innym wymiarze, umożliwiają przeżycie treści, których nie można bez nich doświadczyć. Nie leżą one bowiem w zasięgu bezpośredniego poznania”.86W liturgii błogosławieństw znak wskazuje na obecność Chrystusa i na obecność Kościoła.87 „Od początku chrześcijaństwa słowa Jezusa: „gdzie dwaj albo trzej zebrani są w imię moje, tam ja jestem pośród nich” (Mt 18,10), rozumiano jako wezwanie do uobecnienia Mistycznego Ciała Chrystusa w świecie. każde zgromadzenie wiernych było zatem traktowane jako epifania Chrystusa (Głowy) i Kościoła (Ciało Pana)”.88 „Teksty modlitw błogosławiących i towarzyszące im znaki przypominają, że świat został z Bogiem pojednany (...). Każde błogosławieństwo czerpie swą moc z paschalnego misterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa”.89„Modlitwa błogosławieństwa i towarzyszące jej znaki nie tylko wskazują na zbawcze działanie Boga, ale również pouczają, że błogosławieństwo Kościoła jest znakiem pełnego wkroczenia Boga w życie ludzi, którzy Go szukają”.90W obrzędach błogosławieństw stosuje się następujące święte znaki: „rozłożenie, podniesienie, złożenie lub nałożenie rąk, znak krzyża, pokropienie wodą święconą, okadzenie” (WTiP 26).Nałożenie rąk zajmuje „szczególne miejsce wśród znaków błogosławieństwa (...) zgodnie ze zwyczajem Chrystusa, który powiedział o swoich uczniach: ‘Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie’ (Mt 16,18)” (WTiP 26b) Gest nałożenia rąk określają rubryki konkretnego błogosławieństwa”.91Znaki liturgiczne powinny odznaczać się komunikatywnością, natomiast wierni powinni znać ich symboliczną wymowę.92 Błogosławieństwom jako czynnością liturgicznym nie towarzyszą specjalne gesty i postawy jak tylko te, które zachowuje się w całej liturgii.93Zadaniem szafarza jest wyjaśnianie gestów wykonywanych w trakcie obrzędów błogosławieństwa. Kompetentna informacja (komentarz) ułatwi samemu szafarzowi udział w obrzędzie oraz przyczyni się do świadomego uczestnictwa w nim wiernych. Osobiste zaangażowanie szafarza uzewnętrznia się w sposobie wypowiadania tekstu i wykonywania gestów. Jest to ważny element potęgujmy religijne przeżycie uczestników.94 W punkcie 306 tego obrzędu znajdujemy wskazanie: „Jeśli szafarzem jest kapłan lub diakon, zależnie od okoliczności wyciąga ręce równocześnie nad wszystkimi chorymi i wypowiada modlitwę błogosławieństwa”. Tak kapłan postępuje, gdy jest bardzo duża liczba chorych, którzy przyjmują błogosławieństwo. Natomiast, gdy jest tylko jedna lub kilka osób to punkt 319 mówi: „Jeśli szafarzem jest kapłan lub diakon, zależnie od okoliczności wkłada ręce na chorego”. W przypadku błogosławieństwa chorych dzieci punkt 315 mówi: „Jeśli szafarzem jest kapłan lub diakon, zależnie od okoliczności wkłada ręce na wszystkie chore dzieci i wypowiada modlitwę błogosławieństwa”. Tekst samej modlitwy zawarty jest w Obrzędach błogosławieństw. Księga „Sakramenty chorych. Obrzędy i duszpasterstwo” (Księgarnia św. Jacka, Katowice 1980) w punkcie 114 mówi także o sytuacji, gdy większej liczbie chorych towarzyszy większa liczba kapłanów: „Jeżeli jest więcej kapłanów, każdy z nich wkłada ręce na tych chorych, których mu przydzielono, i udziela im namaszczenia, wypowiadając formułę sakramentalna. Modlitwy odmawia główny celebrans”. To sformułowanie odnoszące się do liturgii sakramentu namaszczenia chorych w sposób logiczny podpowiada rozwiązanie w przypadku błogosławieństwa udzielanego większej liczbie chorych przez większą liczbę kapłanów. Niekiedy zdarza się, że podczas błogosławieństwa kapłańskiego, jako wyjątkowego spotkania człowieka ze zmartwychwstałym Panem, dochodzi do ujawnienia się darów Ducha Świętego. W takich wypadkach należy zachować zawsze krytyczne i roztropne podejście.95Wobec sakramentaliów (błogosławieństw) duszpasterz powinien wystrzegać się dwóch skrajnych stanowisk: po pierwsze – racjonalistycznej niechęci, pozbawiającej wiernych licznych elementów wzbogacających ich życie religijne i uświęcających „prawie każde wydarzenie życia” (KL 61), a z drugiej strony naiwnego szafowania nimi, jakby działały ex opere operato.96

o. Piotr Męczyński O. Carm

SZYBKI KONTAKT

Klasztorna 2, 62-530
Kazimierz Biskupi

tel: +48 632 411 300
fax: +48 632 411 461


Centrum Rekolekcyjne

tel: +48 797 907 408
biuro@kazimierzklasztor.pl

ZNAJDŹ NAS